Nieeeee...to nie Prima Aprilis a po prostu adekwatny do aury kwietniowy zestaw.
Kto powiedział, że muszą być kolory? ;)
A tak serio to warstwy jeszcze będą widziane długo. Zresztą u mnie nawet latem.
Czerń w roli głównej, w dużej i ciężkiej formie. Czyli pomijając szczegóły koloru "cała ja", w jednym z ulubionych połączeń.
Klasyczny czarny golf a do niego satynowa maxi. W roli płaszcza duża, wełniana marynarka. I oczywiście ukochane Martensy :)